Operacja "Sophia” okazała się nieskuteczna i powinna zostać zakończona – uznała brytyjska Izba Lordów.

Dwa lata temu osiem państw Unii, w tym Zjednoczone Królestwo, chcąc ratować życie uchodźców tonących w Morzu Śródziemnym, skierowało okręty wojenne w pobliże Libii. Chodziło o utrudnienie działalności szmuglerom. Ich pasażerów przewożono do Włoch, a wysłużone, niebezpieczne łodzie zatapiano, by przemytnicy nie użyli ich ponownie. Dzięki tej zdecydowanej interwencji miała spaść liczba migrantów na szlaku środkowo-śródziemnomorskim.

Stało się odwrotnie. Choć zatopiono 452 łodzie i zatrzymano 110 szmuglerów, w 2016 r. migrantów na tym szlaku przybyło w porównaniu z rokiem poprzednim. Marynarze wyratowali z wody ponad 33 tysiące ludzi. Wzrosła także, o ponad 40 proc., liczba topielców.

Szmuglerzy po prostu przesadzili migrantów z łodzi na pontony, które wywraca każda większa fala, bo uznali, że europejskie okręty i tak wyłowią ludzi z wody. A że pontony są dużo tańsze od łodzi, koszt przerzutu jednego migranta spadł, co umożliwiło wyprawienie większej ich liczby.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej