Mężczyzna: To upokarzające być odartym ze wszystkiego. Jestem nagi i bezbronny. Pozwoliłem im zabierać mi kolejne rzeczy. Myślałem: jedna mniej lub więcej, kto zauważy różnicę? Jednak teraz, gdym goły, pragnę odzyskać to, co z taką beztroską utraciłem. Myślicie, że jestem striptizerem, bo stoję tu nagi? Nie! Jeszcze wczoraj byłem dumnym obywatelem. Byłem wolny i chroniło mnie prawo. Wszystko wymieniłem na paciorki.

Na scenę wchodzi postać przypominająca Stańczyka i recytuje poemat Zbigniewa Herberta „Pan Cogito o postawie wyprostowanej”:

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej