PiS idzie jak burza. W dzień rozwalił niezależną od polityków Krajową Radę Sądownictwa. Nocą zabrał się za Sąd Najwyższy. Zgłosił projekt, zgodnie z którym wszyscy sędziowie SN mają przejść w stan spoczynku.

Wszyscy? Nie. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski uspokoił dziennikarkę Agatę Adamek, że „tylko ci, których wskaże minister sprawiedliwości”. Bo to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i prokurator generalny w jednej osobie ma decydować o tym, kto będzie sędzią SN, a kto nie. Prokurator będzie mógł wybierać jak w koszu z jabłkami, między kuratorami, adwokatami czy radcami prawnymi. A jeśli coś poszłoby nie tak, to przynajmniej jest nowy pomysł na pozbycie się aktualnej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf: sędzia ma przechodzić w stan spoczynku, gdy skończy 65 lat. Tyle niedługo kończy znienawidzona przez PiS prezes.

PiS dokonuje zamachu. Jarosław Kaczyński twierdzi, że to zamach na interesy sądów, a nie na ich niezawisłość. Poważnie? To Sąd Najwyższy decyduje o ważności wyborów. Jeśli będziemy mieć sędziów z nadania Ziobry, to kto tak naprawdę będzie to rozstrzygał? A procesy zwykłych obywateli? Czy ma szansę na rzetelny proces obywatel X, który spotka się w sądzie ze swoim sąsiadem, przez przypadek wyborcą PiS-u?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej