Paweł Kasprzak: Odchodzimy i zostawiamy ich samych z policją.
Minister Spraw Wewnętrznych: Łapać ich, nie pozwólcie nikomu rozejść się przed zapłaceniem rachunku.
Warszawa, chwilę później, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.
Premier: Mariusz, trochę przegiąłeś. Tyle milionów wydanych na chronienie prezesa przed powietrzem. Żeby zrównoważyć budżet, będę musiała wprowadzić opłatę paliwową.
Minister Spraw Wewnętrznych: Załatwimy to inaczej. Nie zatrzymaliśmy blokujących z powodu ich braku. Dlatego kosztem ochrony prezesa obciążymy tych, którzy w duszy pragnęli go blokować. Liczą się wszak zamiar i złe intencje. Zamiast czekać na czyny, wedrzyjmy się zawczasu do ludzkich umysłów. Zapłacą ci, przed myślami, których musieliśmy go bronić. A opłatę paliwową pobierz, przyda się na fundusz wyborczy.
Warszawa, chwilę później, konferencja prasowa w MSWiA.
Dziennikarz: Panie ministrze, co się dzisiaj wydarzyło na Krakowskim Przedmieściu?
Minister Spraw Wewnętrznych: Mieliśmy piekło gorsze niż w Hamburgu. Komuniści i złodzieje parli na nas ze wszystkich stron.
Dziennikarz: Ale tam nikogo nie było?
Minister Spraw Wewnętrznych: Proszę pamiętać, że pustka potrafi być groźniejsza od tłumu. Oni atakowali nas w swoich zwyrodniałych umysłach. Niech pan sobie wyobrazi, co by się stało, gdyby ich myśli dotarły do samego prezesa. By temu zapobiec, zastosowaliśmy bariery obronne, wzór ZOMO 81.
Warszawa, nieco później, Nowogrodzka, posiedzenie kierownictwa PiS.
Minister Spraw Wewnętrznych: Proponuję, by kosztami stawiania barier obciążyć tych, przed którymi je stawialiśmy.
Minister Sprawiedliwości: Widzę, Mariusz, że zacząłeś myśleć po amerykańsku, chcesz ich załatwić jak Trump Meksykanów! Ale jak to zorganizujemy?
Minister Spraw Wewnętrznych: To proste - będziemy łapać wszystkich, którzy się zbliżą do barier. Potem obciążymy ich kosztami budowy. A jak się nie zbliżą, to pójdziemy po nich, wyłapiemy i obciążymy.
Premier: Brawo, Mariusz! Nasze bariery będą sławniejsze od muru berlińskiego. Jeszcze zarobimy na turystach.
Marek Suski: A ja proponuję, żebyśmy wprowadzili podatek różany. Od każdej sprzedanej róży po 25 gr jak od litra benzyny. Przychody przeznaczymy na zatrudnienie czytaczy w umysłach obywateli.
Małgorzata Wassermann: Oj, Marek! Ty już lepiej idź liczyć caryce.
Warszawa, nieco później, instytut przejmowania kosztów działania władzy przez społeczeństwo im. Patryka Jakiego.
Profesor: Z najnowszych badań wynika, że nasza władza jest z gruntu dobra, a obywatel gorszego sortu - zły. Żeby dobro zwyciężało, musi mieć na to pieniądze. Zatem gorsi obywatele muszą finansować działanie władzy podejmowane przeciwko nim.
Warszawa, wieczorem, Żoliborz.
Prezes, siadając w ulubionym fotelu: Patrz, kocie, zamurowaliśmy całe zło za jego pieniądze.
Kot: To coraz bardziej zaczyna mi przypominać piramidę finansową.
Kurtyna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej