Dziś amerykańskie święto niepodległości, które jest nie tylko okazją do demonstrowania swojego patriotyzmu, w czym Amerykanie są absolutnymi mistrzami, ale też okazją do podkreślenia przywiązania do zasad, które zbudowały Stany Zjednoczone: wolności, tolerancji, rządów prawa.

Donald Trump też będzie świętował, a chwilę później wsiądzie do Air Force One i przyleci do Polski. Do Polaków wygłosi przemówienie. Ważne, bo to w końcu prezydent USA i każde jego słowo wywołuje reakcję.

Co powie? O tym za chwilę, bo równie ważne jest to, gdzie powie. Wedle nieoficjalnych informacji polska strona zabiegała, żeby Amerykanie jednak zrezygnowali z tej lokalizacji. Nie chodzi oczywiście o to, że na placu Krasińskich w Warszawie stoi pomnik Powstania Warszawskiego. Jeśli to tu Trump potwierdzi – czego nie zrobił w czasie poprzedniej europejskiej wizyty, wywołując obawy europejskich przywódców – że będzie respektował artykuł 5 traktatu NATO o wzajemnej obronie sojuszników, będzie miało to wyjątkowo symboliczny wymiar.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej