Możecie udawać, że tego nie ma. Możecie mówić, że to lewackie kłamstwa, histeria „Gazety Wyborczej” i TVN... W sumie to bez znaczenia, co mówicie, jak obłaskawiacie zło.

To jest ten moment. Nie można już zamykać oczu i powtarzać, że nic się nie stało. Nie można już dłużej lekceważyć, minimalizować i „racjonalnie” tłumaczyć „pojedynczych incydentów”, „marginesu marginesów”, jak mówi min. Błaszczak.

To ten moment, w którym od bezkarnych werbalnych ataków dumna, polska, katolicka, narodowa młodzież przechodzi do czynów.

Gdy od przyśpiewek („Raz sierpem, raz młotem...”), lżenia („Ty kur... KODomicka”), nazistowskich gestów (hajlowania), propagowania symboli (swastyka jako hinduski znak szczęścia), happeningów (spalenie kukły Żyda), zadym (rozbijania spotkań KOD) przechodzi się przez cienką czerwoną linię do napaści fizycznej, do bicia.

Zbieramy żniwo. Zło nienapiętnowane, nieukarane rozplenia się jak chwast.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej