Nie ma nic złego w niechęci do partii, która rządząc cywilizowanym krajem, pisze na oficjalnym profilu: „Nie dajcie sobie wmówić, że niechęć do uchodźców to coś złego”.

Nie ma nic złego w niechęci do ludzi uprawiających propagandę wrogości. To zdrowa reakcja. Słuszna i sprawiedliwa.

Nie dlatego, że opozycja jest dobra – bo nie jest dobra. Nie dlatego, że PO rządziła wspaniale. Bo nie rządziła wspaniale. Nie dlatego, że gdyby PiS stracił władzę, wzięłyby ją anioły. Bo nie widzę partii, której oddałbym władzę bez obaw. Niechęć do PiS jest najzdrowszą reakcją na dżumę nagiego zła, które się z ludzi tej partii wylewa – także gdy chcą dobrze.

Czyste zło siedzi głęboko pod pisowską skórą. Dość głęboko, by zatrzeć poczucie, że ewidentne zło to jest zło. Mogę się założyć, że autor partyjnego tweeta nie miał pojęcia, jak potworną rzecz wrzuca do sieci. Podobnie jak Beata Szydło nie rozumiała znaczenia jej słynnego zdania: „Auschwitz to wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej