Prezydent, szlochając: Oni powiedzieli, że nie mogę ułaskawiać, jak leci, po uważaniu. To niesprawiedliwe, że mogę tylko winnych! A co, jeśli mam ochotę na niewinnego? Wiem, zmieńmy konstytucję albo Sąd Najwyższy, a najlepiej i to, i to.

Urzędnik: Ale Wasza Prezydenckość jest strażnikiem ładu konstytucyjnego.

Prezydent, odzyskawszy wigor: No, jeśli jestem strażnikiem, to będzie łatwiej. Do kosza z nią!!!

Urzędnik, uniżenie: A jaka ma być ta nowa?

Prezydent: Taka, żebym mógł co chcę, ale konkretnie to jeszcze nie wiem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej