Nasze sfery nieustannie napawają nas dumą, z której wręcz puchniemy i obyśmy nigdy nie przestali. Bardzo za te doznania dziękujemy.

W sprawach francuskich prezydent Duda zachwycił nas już wcześniej. O Emmanuelu Macronie powiedział tak: „Jeśli wygra wybory prezydenckie, to będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska uzyskała zaufanie do niego i do Francji”.

Wymagania są tak duże, że Macron wolałby pewnie nie wygrać. Ale stało się. Na początek uczy się jeść widelcem. Po szczycie NATO Duda klarownie przedstawił sytuację: „Są tematy trudne i pan Macron powiedział, że są tematy trudne, co mnie bardzo ucieszyło, bo ja też rozumiem, że są tematy trudne, ale jak to powiedział kiedyś poeta, są w ojczyźnie rachunki krzywd”. Tu prezydent prawidłowo dostał ataku śmiechu, gdyż wyobraził sobie, w jaką panikę wpadnie Macron, gdy zapozna się z wierszem „Bagnet na broń!” Broniewskiego. „Trzeba krwi!”, „Kula w łeb!” – każdy by spanikował.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej