Komisja Europejska zaproponowała w środę kilka opcji co do zacieśniania eurointegracji. Spośród nich kraje strefy euro powinny wybrać te akceptowalne dla ich wyborców, a zarazem chroniące unię walutową przed nowymi poważnymi kryzysami.

Bruksela, wbrew niedawnym doniesieniom medialnym, nie zgłosiła postulatu wejścia wszystkich krajów Unii do eurolandu już do 2025 r. Ale plany dla strefy euro pokazują rosnącą cenę za brak jasno wytyczonej (także w czasie) drogi Polski do przyjęcia wspólnej waluty.

Jednym z głównych pomysłów Komisji jest stworzenie – nakreślonego w kilku wariantach – odrębnego budżetu strefy euro. Burzliwe dyskusje o eurobudżecie odbywały się w Brukseli już w 2013 r., ale wtedy zakończyły się klapą. Tym razem plany dalszych reform eurolandu, na które naciska nowy francuski prezydent Emmanuel Macron, wyglądają poważniej. I niewykluczone, że Bruksela już w najbliższych miesiącach zaproponuje jednoczesne negocjacje nad budżetem UE oraz eurobudżetem na okres po 2020 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej