Orzeczenie Sądu Najwyższego – czyli w istocie odpowiedź na pytanie prawne dotyczące zastosowania przez prezydenta Andrzeja Dudę prawa łaski wobec byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i czterech jego współpracowników – jest dla „dobrej zmiany” druzgoczące. Stwierdza ono, że prezydent ułaskawił Mariusza Kamińskiego bezprawnie – bo może ułaskawić wyłącznie osoby skazane, a Mariusz Kamiński skazany prawomocnie nie był (w momencie ułaskawienia był skazany tylko przez sąd pierwszej instancji). Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy nie rodzi żadnych skutków prawnych.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Sąd Najwyższy o sprawie Kamińskiego: Prezydent nie mógł skorzystać z prawa łaski

Mówiąc wprost, z tego orzeczenia wynika, że prezydent Andrzej Duda złamał konstytucję. Wedle tej interpretacji miejsce Mariusza Kamińskiego – obecnie ministra koordynatora ds. służb specjalnych – jest zapewne ponownie na sali sądowej. Zdecyduje o tym trzyosobowy skład Sąd Najwyższego, który rozpatrzy kasację w tej sprawie. Wcześniej prezydent Duda ułaskawianiem zabrał Kamińskiemu i jego kolegom wynikające z konstytucji prawo do sądu, który mógł ich przecież ostatecznie uniewinnić. Można domniemywać, że prezydent powinien Mariusza Kamińskiego ponownie ułaskawić, po ewentualnym prawomocnym wyroku, ale to oznaczałby kompromitację dla głowy państwa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej