Maciej Stasiński: Uważa pan, że spotkanie nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona z Władimirem Putinem wcale nie wróży dobrze?

Roman Kuźniar: Nie wróży. Owszem, może jeszcze to nie idzie w stronę niepożądaną, ale może przybrać taki obrót.

Po pierwsze, świadczy o tym szybkość tego spotkania. Ledwo Macron został prezydentem i już przyjmuje Putina, czyli prezydenta kraju, z którym Francja ostatnio miała napięte stosunki. I to przyjmuje go po królewsku. Bo Putin nie przyjechał na wystawę i nie został przyjęty na kawie w saloniku, gdzie obaj panowie porozmawiali sobie przez godzinę, tylko Macron poświęcił gościowi pół dnia w Wersalu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej