Minister Antoni Macierewicz zakłada, że za kilkanaście lat polska armia będzie w stanie odeprzeć każdy atak, liczyć będzie 250 tys. żołnierzy, posiadać samoloty F-35, nowe czołgi i okręty podwodne. Czy to możliwe? Owszem, pod warunkiem wprowadzenia poboru i potężnych nakładów finansowych. Zamieszczony na stronach MON dokument „Koncepcja obronna Rzeczypospolitej Polskiej” ozdabia zdjęcie ministra w polowym mundurze spadochroniarza ze wzrokiem dumnie wpatrzonym w przyszłość. Aż do 2032 roku - taki jest zakres refleksji Strategicznego Przeglądu Obronnego. To cenna lektura, bo pokazuje filozofię obecnej ekipy i jej sposób myślenia o bezpieczeństwie narodowym.

Opiera się on na przesłankach zakładających, że Federacja Rosyjska będzie prowadziła nasilającą się agresywną politykę i możliwy jest jej atak na jeden z krajów NATO. Zdaniem autorów obszarem niestabilności jest wschodnia, ale i południowa flanka Sojuszu. Dokument sugeruje także możliwość większego zaangażowania się USA w innym rejonie, np. Pacyfiku, co w sposób naturalny osłabi ich siłę w Europie. Wedle dokumentu istnieje niebezpieczeństwo braku zgody wśród aliantów wobec konfliktu militarnego u granic Sojuszu. Co w pewien sposób skazywałoby Polskę na osamotnienie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej