Był, jest i będzie wzorem dla pokoleń polityków. A przynajmniej powinien być, bo jako jeden z nielicznych rozumiał misję, jaką mają do spełnienia politycy. Mieć odwagę prawdy, nawet jeśli nie każdy tę prawdę chce usłyszeć. Kierować się racją stanu, a nie partyjnych nakazów. Dochowywać wierności zasadom i wartościom, nawet jeśli nie zawsze się to opłaca. Zachowywać się przyzwoicie, a nie cynicznie. Niby nic takiego, ale na tym polegała wielkość Zbigniewa Brzezińskiego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej