PiS trzyma się mocno. Wbrew pobożnym życzeniom i pisologicznym rozważaniom partii nie grozi rozpad. Dopiero gdy sondaże zjadą do dwudziestu paru procent albo Kaczyński przegra wybory samorządowe, tłumy beneficjentów uznają, że ich przyszłość jest krucha.

Jednak na razie partia liczy, że samorządy, nawet jeśli nie zostaną zdobyte, przysporzą jej kolejnych posad i wpływów. To skutecznie hamuje pokusę buntu. Gdy w styczniu Kazimierz Ujazdowski zerwał z PiS w proteście przeciw niszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, wylała się na niego krytyka gorliwców.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej