– Wiadomo było, że będzie gigantycznym sukcesem, i postanowiono nam to rozwalić – objaśnił Kurski. – Chcą tego ci, którym zależy na zniszczeniu instytucji, na którą nie mają monopolu.

Słowem – spisek!

Kim są spiskowcy? Kurski wie. Przede wszystkim prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski, któremu prezes TVP „musiał wydrzeć z gardła” umowę festiwalową i który „ingerował w treść zaproszonych artystów”, nie podobało mu się na przykład to, że ma śpiewać Jan Pietrzak. Arkadiusz Wiśniewski jest też podejrzany, bo ma polityczne konotacje z b. prezydentem Bronisławem Komorowskim. – Okrył się hańbą pan prezydent – orzekł prezes. To klasyczne odwrócenie zarzutu: w wizji Kurskiego to już nie TVP cenzurowała, ale prezydent Opola.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Nie będzie festiwalu w Opolu. Prezydent miasta wypowiedział umowę TVP

Spiskowały i media. Kurski wspomniał o pierwszym artykule „Gazety Wyborczej” z 13 maja, kiedy napisaliśmy, że manager Kayah dostał z telewizji nieoficjalną informację, że TVP nie chce, by artystka zaśpiewała podczas koncertu jubileuszowego Maryli Rodowicz. Kurski wiele, wiele razy powtarzał w „Wiadomościach”, że żadnej czarnej listy nie ma, że Kayah „nieustannie” jest gościem TVP, że w telewizji publicznej jest pełna wolność, że wszyscy mogli zaśpiewać dla Maryli, że TVP nie jest mściwa i nie rozróżnia, że ktoś jest z KOD-u, a kto z PiS-u, oraz nie dzieli artystów ze względu na poglądy polityczne. Apelował, by czarną listę pokazać, jeśli rzeczywiście jest. – Może jakiś mail albo SMS? – drwił Kurski. – Stworzono kłamstwo, to brutalny atak na nasze dobre imię, ale obronimy polską muzykę, polską piosenkę – deklarował.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej