Zdaniem duchownych zawieszenie wykonania kary – a nie posłanie młodego człowieka za druty łagrów – też należy uznać za cud i jeszcze jeden dowód na istnienie Najwyższego.

Reakcję łańcuchowa głupoty – od duszpasterzy po sędziów

Podsądny, wygłaszając ostatnie słowo, sam przyznał, że jest idiotą. Inna sprawa, że jego wygłup spowodował reakcję łańcuchową głupoty organów, duszpasterzy, sądownictwa.

Sokołowski wsławił się i, w konsekwencji, stanął przed sądem dlatego, że polował na pokemona w cerkwi. I to nie byle jakiej, bo w jekaterynburskiej Świątyni na Krwi, zbudowanej na miejscu domu kupca Ipatiewa, w którym bolszewicy w 1918 r. zamordowali cara Mikołaja II i jego rodzinę.

Sąd uznał, że student, grając w pokemon go, popełnił czyn ekstremistyczny i wlepił mu wyrok „za obrazę uczuć religijnych” – „trójeczkę z plusem”, jakby powiedział Władimir Putin (po wyroku na członkinie punkowo-feministycznej grupy Pussy Riot, które za występ w cerkwi dostały po dwa lata, prezydent ocenił, że dostały „dwójeczkę”).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej