Z okien domów, na samochodach, dziecięcych wózkach i damskich torebkach powiewają gieorgijewskie wstążki – symbol narodowego triumfu i wojennego patriotyzmu. Odbywają się defilady, militarne festyny, w szkołach organizowane są uroczyste apele, a w przedszkolach „wojenne gry terenowe”. Dużo patosu, heroizmu, narodowej dumy, demonstracji wojskowej potęgi. Cierpienie żołnierzy, nędza cywilów, geopolityczne intrygi i okrucieństwa stalinowskiego reżimu – wszystko to, co mogłoby zakłócić idealny obraz Zwycięstwa, zostaje skrupulatnie z obchodów wymazane. Rosjanie świętują swoją bajkową wizję Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

***

Pisarz Wiktor Jerofiejew twierdzi, że Rosjanie żyją w alternatywnej rzeczywistości, którą – owszem – stworzyła dla nich władza, ale oni przyjęli tę rzeczywistość z aprobatą.

Zapotrzebowanie na mit zrodziło się z przepełnionej zbrodniami przeszłości, smutnej teraźniejszości i ponurych perspektyw na przyszłość. Ludzie nie potrafią poradzić sobie z rzeczywistością, hołdują więc mitom, które zastąpiły im trudną do zniesienia realność. Dzień Zwycięstwa stanowi trzon mitycznej świadomości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej