W Moskwie pada śnieg. Świetnie. Akurat taka majowa pogoda jest teraz jak na zamówienie Kremla, który dziś ma pokazać światu, czym podbije Arktykę.

Nowalijki defiladowe w śniegu

Nasi sąsiedzi nauczyli się na 9 maja – rocznicę zwycięstwa – czyścić niebo nad stolicą z obłoków, by uświetniająca doroczną defiladę lotnicza armada przeleciała nad placem Czerwonym na tle niezmąconego lazuru. Tym razem się chyba nie uda, bo aura bardziej zimowa i specjalna eskadra lotnicza rozpędzająca chmury od świątecznego poranka może nie dać rady.

I dobrze. Bo tym razem gwoździem programu parady mają być tworzone właśnie nowe wojska arktyczne. Komentatorzy z entuzjazmem zapowiadają, że przed tymczasową trybuną, wstydliwie zasłaniającą trybunę stałą na grobowcu Włodzimierza Iljicza Lenina, przejadą prezentowane pierwszy raz wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych TOR-M2DT. Ten składający się z gąsienicowego ciągnika i przyczepy (też na gąsienicach) zestaw jest pomalowany nie na zielono lecz na biało-szaro, bo ma służyć w lodach i śniegach Arktyki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej