Czytamy depesze gratulacyjne dla Emmanuela Macrona ze strony prezydenta Andrzeja Dudy i pani premier Beaty Szydło, ale tak naprawdę po wyborach we Francji oglądamy nad Wisłą proces jedzenia żaby. Choć żaby to ponoć specjał francuski od wieków jedzony prapolskim widelcem.

Francja nie dała się fali populizmu i nacjonalizmu. Wybrała najbardziej proeuropejskiego kandydata z tylnego rzędu. A Polska? Jak zwykle zaskoczona.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wybory we Francji. Moskwa przewiduje starcie Macrona z Warszawą

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej