Emmanuele Macron, podczas wiecu wyborczego: Sojusznikiem Marine Le Pen są reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina.

Warszawa, nieco później, ministerstwo od spraw zagranicznych.

Dyplomata: Szefie, on powiedział, że nasza władza to reżim prezesa, i przyrównał prezesa do Orbana i Putina. Wypowie szef wojnę?

Minister od spraw zagranicznych: Jak mawiał mój niezasłużenie bardziej znany kolega: człowiek obdarowany został mową po to, aby ukryć swoje myśli. Zatem pisz, bo odpowiem im dyplomatycznie, w jedwabnych rękawiczkach, ale tak, że w pięty żabojadowi pójdzie: rząd dobrej zmiany nie jest sojusznikiem Marine Le Pen, a wskazywanie na rzekomy sojusz między panią Le Pen a prezesem jest manipulacją.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej