Jestem zniechęcony banalnością polityki. Od 25 lat politycy – w Polsce, w większości krajów europejskich, w USA i Kanadzie – próbują wygrać wybory, składając obietnice, których nie są w stanie spełnić, a wyborcy całkiem często dają się na to nabrać.

Przeciętny człowiek nie jest geniuszem, ma ograniczoną wiedzę i zdolność oceny spraw w wymiarze makro. Ale w życiu codziennym zachowuje rozsądek. Gdy kupuje używany samochód, a sprzedawca oferuje nadzwyczaj niską cenę, w głowie przeciętnego człowieka budzą się wątpliwości. Może samochód jest kradziony, może licznik został sfałszowany lub w silniku kryją się usterki nie do naprawy.

Gdy przeciętny człowiek czyta ogłoszenie w internecie, że w ciągu trzech godzin może zarobić wielokrotnie więcej, niż wynoszą jego miesięczne dochody, natychmiast opuszczą tę stronę. Nie kupuje luksusowego auta na kredyt, którego nie będzie w stanie spłacić. Przeciętny człowiek w Polsce, we Francji czy w USA trzeźwo ocenia swoje możliwości i szanse, wie, że jeżeli nie będzie ciężko pracował, oszczędzał, unikał ryzykownych zachowań, popadnie w kłopoty i sam będzie musiał się z nimi borykać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej