CZYTAJ TEŻ: Prymas Wojciech Polak o uchwale fatimskiej: Takie akty powinny mieć miejsce w kościele, a nie w Sejmie

Przyjrzyjmy się temu sojuszowi. Przekonanie, że PiS wygrał dzięki poparciu biskupów, nie do końca wytrzymuje konfrontację z faktami. W miesiącach przed wyborami parlamentarnymi trudno znaleźć ich wypowiedzi, które można by uznać za agitację.

Co więcej, czasem można było znaleźć nawet cień próby zdystansowania się od politycznego sporu. Zacytujmy abp. Stanisława Gądeckiego (wrzesień 2015 r.): „Trudno znaleźć jedną opcję polityczną, która byłaby w pełni zgodna z wymogami wiary chrześcijańskiej. Twierdzenie, że jakaś partia lub ugrupowanie polityczne w pełni odpowiadają wymogom wiary i życia chrześcijańskiego, powoduje nieporozumienia”.

Dopiero po wyborach wśród biskupów zapanowała euforia. W styczniu 2016 r. Gądecki mówił: „Kiedy prześledzimy kilkadziesiąt lat po wojnie, nie było takiego momentu zjednoczenia myślenia o państwie i Kościele. To jest chwila przełomowa”. Wtedy Kościół organizował wraz z rządem obchody 1050-lecia chrztu Polski. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński mówił wówczas, że nie będzie dobrej zmiany bez „odnowy ładu moralnego opartego na chrześcijaństwie”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej