„Wdrożenie” na razie polega tylko na tym, że samorządy stworzyły nową sieć szkół. Nie ma nowych podręczników, żaden z budynków likwidowanych gimnazjów nie został dostosowany do potrzeb podstawówek (nie ma małych mebli, placów zabaw, pracowni do fizyki czy chemii). Nikt nie kupił nowych lektur do szkolnych bibliotek. Samorządy na te i wiele innych zadań nie dostały rządowych pieniędzy. Nie zakończono rekrutacji do nowych podstawówek, nie zwolniono żadnych gimnazjalnych nauczycieli. Wszystko to ma się wydarzyć wkrótce.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Reforma edukacji. Broniarz: Premier Szydło ignoruje wysiłek społeczny niemal miliona osób

Ale na...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej