Kryzys instytucji demokratycznych trwa we Francji od lat. W 2016 r. 77 proc. Francuzów uważało, że demokracja w ich kraju ma się coraz gorzej. Dwa lata wcześniej sądziło tak 63 proc.

Na tym kryzysie wypłynęła Marine Le Pen, szefowa nacjonalistycznego i rasistowskiego Frontu Narodowego. Skutecznie przekonywała, że V Republika i jej elity polityczne zdradziły Francuzów. Ataki na imigrantów mających „okradać” rdzennych mieszkańców z pieniędzy na pomoc socjalną i rzekomo organizujących ataki terrorystyczne; obietnice, że Francuzi, których życie pogorszyły kryzysy i procesy globalizacji, znów staną się panami własnego losu – wszystko to przyciągnęło do Frontu wielu wyborców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej