Na początek przypomnienie, czym była nomenklatura. Zasada jej działania polegała na tym, że politykę kadrową państwa kształtowały nie potrzeby zakładów pracy i kompetencja kandydatów na stanowiska, ale opinie wydziałów kadr komitetów PZPR. To partia decydowała, kto zajmie stosowne stanowisko. Z czasem istotą systemu stało się też to, pod kogo dany kandydat był „podczepiony”. Jeśli pryncypał popadał w niełaskę, w niełaskę popadali wszyscy jego protegowani – niczym Stanisław Anioł, który był szychą w Pułtusku, ale trafił do Warszawy na stanowisko „gospodarza domu”.

Jak Antoni Macierewicz rządzi Polską Grupą Zbrojeniową

Porównywanie państwa PiS do praktyk z PRL jest dość łatwą, ale nie do końca prawdziwą metaforą. Bo nomenklatura była możliwa w państwie z gospodarką centralnie sterowaną i miała charakter totalny. Tyle że miejsce krótkotrwałych zatrudnień Bartłomieja Misiewicza – Polska Grupa Zbrojeniowa – w ciągu kilku miesięcy zarządzania nim przez Antoniego Macierewicza stało się jedną z wysp gospodarki centralnie sterowanej. Po likwidacji Ministerstwa Skarbu Państwa i przekazaniu szefowi MON w nadzór przemysłu zbrojeniowego to Macierewicz stał się tu panem udzielnym.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej