AGNIESZKA KUBLIK: „Mogło tak być, ale nie możemy z całą pewnością powiedzieć, że tak było” – mówi szef podkomisji smoleńskiej dr Wacław Berczyński. Podkomisja przedstawiła hipotezę przyczyn katastrofy: bomba termobaryczna. Czy to możliwe, by wcześniej rządowa komisja i biegli powołani przez wojskową prokuraturę pominęli jakąś poszlakę świadczącą o eksplozji?

DR MACIEJ LASEK: Nie ma żadnych dowodów wskazujących, że przyczyną katastrofy mógł być wybuch, w szczególności bomby termobarycznej, czyli paliwowo-powietrznej lub pyłowo-powietrznej. Taka eksplozja wiąże się najpierw z gwałtownym wzrostem ciśnienia, a potem z jego równie gwałtownym spadkiem, co powinno zostać zapisane przez czujnik ciśnienia w kabinie samolotu. Odgłos wybuchu powinien się nagrać w rejestratorze dźwięku, a obrażenia ofiar – wskazywać charakterystyczne cechy, choćby efekt działania zmiennej fali ciśnieniowej. Fragmenty maszyny powinny nosić cechy wskazujące na rozerwanie konstrukcji wskutek gwałtownego wzrostu ciśnienia w kadłubie. No i oczywiście coś – odgłos wybuchu, rozbłysk czy kulę ognia – powinni zarejestrować świadkowie na ziemi.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej