Teoria o zamachu w Smoleńsku zwykle rozpatrywana jest w suchym porządku faktów. Analizując kolejne wypowiedzi Antoniego Macierewicza i jego akolitów, wskazuje się ich błędy we wnioskowaniu, wytyka uznanie za udowodnione hipotez, które nie mają oparcia w faktach, i przypomina raz po raz sekwencję zdarzeń, które doprowadziły do tego, że na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą tupolew w gęstej mgle leciał wprost na ścianę wzniesienia; mało brakowało, żeby odejście na drugi krąg się udało.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej