Publiczna subwencja należy się wszystkim partiom, które przekroczyły trzyprocentowy próg wyborczy. Co roku w budżecie rezerwuje się dla nich grube miliony. Jedyną kontrolę stanowią roczne sprawozdania dla Krajowego Biura Wyborczego.

W praktyce wygląda to tak, że partie dostarczają dokumenty z rozpisanymi wydatkami według wzoru: kwota, numer faktury i nazwa firmy. Czasem adnotacja, za co konkretnie zapłacono, jak w dokumentach Nowoczesnej. Ale samych faktur nie ma, bo te partia ma obowiązek dołączać jedynie do raportów z kampanii wyborczych, by uzyskać zwrot kosztów.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej