„Tylko wiosenne przesilenie?”, „Sama nieugiętość nie jest wartością”, „Zadyszka w biegu”, „Coś pękło”, „Czas na reakcję”, „Czas na ofensywę” - to tytuły z ostatnich numerów „Do Rzeczy” i „wSieci” (3-9 kwietnia) - dwóch sympatyzujących z obozem władzy tygodników. Wszystkie one wskazują, że „coś” wystraszyło prawicowych publicystów. To „coś” to różne wpadki rządzącej ekipy i kilka ostatnich sondaży, w których PO po wielu miesiącach zbliżyło się znacząco do PiS.

 Jakie więc nastroje panują w pisowskich okopach? Z codziennych wydań „Wiadomości” TVP tego się nie dowiemy. Tam wszystko zagłusza jednostajny dźwięk propagandowej tuby. W tygodnikach publicyści odsłaniają jednak różne mechanizmy z „czarnej skrzynki władzy”. Piszą o tym, co trzeba poprawić, by nie przegrać.

Uwaga! Nadciąga kryzys

Bicze wodne na otrzeźwienie to metoda „Do Rzeczy”. Zaczyna redaktor naczelny Paweł Lisicki. We wstępniaku wytyka PiS-owi, że „nagle zachowywać się zaczął, jakby stracił zmysł słuchu” I podaje przykłady: wybór Tuska na szefa Rady Europejskiej, wystąpienie Polski z Eurokorpusu. „Zamiast jasnego przekazu i wytłumaczenia motywów działanie reaktywne, chaotyczne, kakofonia dźwięków” A do tego otwieranie kolejnych frontów: „Czy można wygrać jednocześnie starcie z nauczycielami, sędziami, lekarzami i samorządowcami?”. Zarzuca rządzącym politykom zbyt dobre samopoczucie i lekceważenie opinii publicznej. „Nie wiadomo tylko, czy to wiosenne przesilenie, czy oznaka głębszego kryzysu”- puentuje.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej