Przychodzi baba do lekarza.

- Co pani jest?

- Wszyscy mnie ignorują, panie doktorze.

- Następna proszę.

Ja też się tak poczułem, gdy zobaczyłem na czołówce „Gazety Polskiej Codziennie” Blumsztajna, Kim, Ordyńskiego, Szubartowicza i Żakowskiego, którzy jako członkowie Towarzystwa Dziennikarskiego byli sygnatariuszami listu otwartego do niemieckich dziennikarzy i opinii publicznej, przepraszającego za antyniemieckie wariactwa PiS-owskiej władzy.

A ja to co, pies? Ja też jestem w tym Towarzystwie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej