W 1983 r. Beam napisał książkę „Opór bez przywódcy” (Leaderless Resistance). Argumentował w niej, że rząd federalny jest zbyt silny, by mógł mu stawić czoło jakikolwiek ruch obywatelski. Zamiast tego ludzie połączeni wspólną ideą powinni działać bez centralnej koordynacji, by uniknąć infiltracji i schwytania w zasadzkę. „Opór bez przywódcy jest dzieckiem konieczności, ale – wieścił Beam – będzie koszmarem dla wywiadu”.

Ów koncept podchwycili nie tylko biali rasiści, ale też np. grupki radykalnych ekologów w czasach, kiedy o dżihadyzmie nikt jeszcze nie słyszał. Największego ataku terrorystycznego na terenie USA – do chwili, gdy Al-Kaida zaatakowała Nowy Jork i Waszyngton samolotami pasażerskimi...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.