Co gorsza, ogarnia mnie przeświadczenie, że los karze właśnie tych, którzy mają najwięcej do powiedzenia, najwięcej do ofiarowania innym. Przekora kostuchy, wola boska? Przynosząc śmierć, los na ogół nie jest sprawiedliwy. Również dla tych, którzy zostają na padole, bo nie będzie już nowych pieśni Jacka Kaczmarskiego.

Czytam wspomnienia o Jacku i oczom nie wierzę. Tyle w nich drętwej mowy i szpanu, których Jacek tak nie lubił. Gdyby żył, wykpiłby te fałszywe pieszczoty.

Pozostało 95% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej