Odkrycie siedmiu planet podobnych do Ziemi ucieszyło nas niewyobrażalnie, tym bardziej że trzy z nich mogłyby się nadawać do zamieszkania przez człowieka. Co prawda rzeczniczka PiS-u jeszcze się na ten temat nie wypowiedziała, więc nie wiemy, co myśli na ten temat prezes Polski, ale nawet jeśli wyjdzie na jaw, że z jakichś przyczyn jest on z powodu odkrycia zły, nic nie zmąci naszej radości. I to nie dlatego, że można by tam ewentualnie dać nogę, ale dlatego, iż łakomym okiem łypie w tamtym kierunku przerośnięty aniołek Tomasz Terlikowski.

Na stronie „Małego Dziennika” snuje on fascynujące rozważania na temat istnienia inteligentnych form życia na owych trzech planetach. I choć nieco się w swoich kombinacjach wikła, z każdą linijką tekstu jest coraz bardziej przekonany, że jest w tamtych stronach niezbędny.

Najpierw stwierdza pesymistycznie, że „między odkryciem układu planetarnego […] a odkryciem na nim inteligentnych form życia daleka jest droga”. Dalej szybko dochodzi do wniosku, że „jeśli Chrystus stał się człowiekiem, to nie mógł jednocześnie stać się kosmitą”, by wreszcie stwierdzić, że jednak na dwoje babka wróżyła. „Nie musi to oznaczać, że nie powstały, nie zostały stworzone inne istoty inteligentne (poza ludźmi i aniołami), ale nie ma konieczności, by one istniały. Bóg mógł ich chcieć i stworzyć je, ale mógł tego nie robić”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej