Jarosław Kaczyński najwyraźniej uznał, że musi wytłumaczyć swoje stanowisko związane z kompromitacją w Brukseli, gdy polski rząd nieudolnie próbował zablokować kandydaturę Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. I udzielił kilku wywiadów, w których nie przyznał się do błędu, za to zaatakował wyimaginowanych wrogów naszego kraju.

Prezes PiS szczególnie zaostrzał retorykę antyniemiecką. „Pani kanclerz [Angela Merkel] jest osobą bardzo sprawną w pewnym sposobie prowadzenia polityki: żeby utrzymać bardzo dobre stosunki osobiste przy braku jakichkolwiek zmian realnych. Nie możemy się na to dalej nabierać. Stosunki z Niemcami muszą być na miarę polityki Niemiec wobec nas. Ta polityka – począwszy od polityki historycznej, a skończywszy na polityce energetycznej – jest...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej