Po widowiskowej klęsce groteskowej szarży PiS-u w Brukseli Jarosław Kaczyński ogłosił wielki sukces. Zrobił to w formie jeszcze bardziej żałosnej, zaczerpniętej wprost z PRL-owskich wzorów wyszydzonych w filmach Barei.

Ale powinniśmy się byli tego właśnie spodziewać. Propaganda PiS-u, w każdej niemal sprawie na tym właśnie polega, że opisuje rzeczywistość w sposób dokładnie przeciwny do tego, w jakim ją widzą wszyscy wokoło. Wzorem propagandy sprawdzonej w ustrojach totalitarnych bazuje na kłamstwie wielokrotnie powtarzanym. I dzięki odwoływaniu się do drzemiących w społeczeństwie stereotypów i negatywnych emocji w sprzyjających okolicznościach kłamstwo to trafia do części opinii publicznej.

Wybory 2015 - propaganda budowana na kłamstwie

Tak było w kampaniach wyborczych w roku 2015, kiedy to 37 proc. wyborców dało sobie wmówić, że Polska jest w ruinie. A przecież wszystkie obiektywne dane wskazywały na to, że kraj nasz - choć nie wolny od wielu problemów, w rzeczywistości od lat przeżywał bezprecedensowy rozwój. Podobnie głupstwa o rezygnacji z suwerenności i polityce zagranicznej prowadzonej na kolanach wygłaszano w co drugim zdaniu, mimo że od 300 lat Polska nie miała takich gwarancji bezpieczeństwa i takiej pozycji międzynarodowej jak ta, którą udało się zbudować, bazując na członkostwie w NATO i UE.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej