Maciej Stasiński: Od lutego na Białorusi trwają protesty. Pierwsze od lat. Powodem był dekret prezydenta Łukaszenki opodatkowujący uchylających się od pracy, taka synteza socjalizmu i kapitalizmu. Coś się u was zmienia? Polacy dawno takich wieści z Białorusi nie słyszeli.

Andrej Sannikau*: Nie tylko Polacy nie wiedzą, co się u nas dzieje. Chociaż akurat oni powinni rozumieć, że wydarzenia u najbliższego sąsiada mają wpływ także na nich, na dobre i na złe. Dziś Białoruś robi się ważna nie tylko dlatego, że wybuchły protesty. Białoruś może się stać poligonem armii rosyjskiej. W 2009 r. – jeszcze przed operacją krymską i okupacją Donbasu – odbyły się tam wielkie manewry rosyjskie Zapad 2009...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.