Ciche chłopskie gospodarstwo gdzieś w Polsce: stodoła, obora, drwalka. Nagle do obejścia wpada mężczyzna z jarmułką na głowie, były izraelski komandos. Z nim dwaj muskularni siłacze, tzw. strongmani. A także ciągnik i kamery TV, które filmują, jak ekipa wyrywa płyty kamienne z podwórka. Bo to macewy: stare nagrobki z żydowskiego cmentarza. Utwardzono nimi grunt...

Akcja ratowania zapomnianych macew zaczęła się w 2014 r. Były komandos, który ją zorganizował, nazywał się Jonny Daniels. O jego interwencjach można było przeczytać w poważnych mediach, np. tutaj, tutaj i tutaj.

A także w mniej poważnych: „Cięższa z macew ważyła aż 250 kilogramów, lżejsza zaledwie 110. To pestka dla strongmanów, którzy na zawodach podrywają z ziemi nawet dwa razy cięższe sztangi!” - podawał za „Super Expressem” prawicowy portal wPolityce.

Aby mieć ramę dla swych działań, Jonny Daniels założył w Polsce fundację From the Depths. Organizacja stawia sobie szczytne cele. Zajmuje się upamiętnianiem Holocaustu oraz Sprawiedliwych, którzy ratowali Żydów przed Zagładą.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej