Paweł Smoleński: Pierwszy raz od 1989 r. rząd nie przyznał organizacjom polskich Ukraińców dotacji na obchody rocznicy akcji „Wisła” – wywózek ludności ukraińskiej i łemkowskiej.

Piotr Tyma*: Organizujemy uroczystości co roku, a zwłaszcza w okrągłe rocznice. W 2007 r. – w czasie „pierwszego PiS-u” – najwyższym przedstawicielem władz państwowych był zastępca naczelnika wydziału Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, ale dotację z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji dostaliśmy. W tym roku dwukrotnie nasz projekt – czyli Związku Ukraińców w Polsce – przepadł, podobnie jak projekty innych organizacji, np. Stowarzyszenia Łemków z Legnicy.

Wszystkie te decyzje podejmowane są w aurze tajemniczości. Nie dotarło do nas uzasadnienie, dlaczego nie dostaliśmy pieniędzy. Nie przedstawiono nam zarzutów do części merytorycznej, kosztorysu albo że pomysł zainteresuje zbyt małą liczbę ludzi. Nikt z ministerstwa nie wysilił się, żeby z nami porozmawiać. Żadnych informacji nie udzielono również niezależnym ekspertom pracującym w komisji oceniającej wnioski.
Urzędnicy przyznali tylko, że umówili się między sobą, iż podejmą jednobrzmiącą decyzję na nie. Czyli wyglądało to tak: trójka niezależnych ekspertów głosuje, żeby przyznać nam dotacje, trójka urzędników MSWiA – że nie ma takiej opcji, czyli decyduje dyrektor departamentu odpowiedzialnego za dotacje, który też jest na nie.
Obchody rocznicy akcji „Wisła” odbędą się niezależnie od decyzji ministerstwa: w Przemyślu, w muzeum w Ełku, w Chrzanowie, gdzie powstała pierwsza greckokatolicka parafia na Ziemiach Odzyskanych, oraz w Jaworznie, gdzie na terenie podobozu KL Auschwitz funkcjonował obóz koncentracyjny dla wywożonych z południowego wschodu Ukraińców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej