Gdy wczoraj rano serwis informacyjny Trójki podał, że ulicami Hajnówki przeszedł marsz ku czci „żołnierzy wyklętych”, poczułam, że to jest ten moment, kiedy „moja Trójka” ostatecznie mnie zawiodła. 

Nie dlatego, żebym miała coś przeciwko informowaniu o „żołnierzach wyklętych” ani o patriotycznych porywach serca. Trójka mnie zawiodła, bo zaprzeczyła standardom uczciwego dziennikarstwa. 

Rzetelna informacja powinna brzmieć: w niedzielę przez Hajnówkę przeszli nacjonaliści z ONR, skandując: „Idzie, idzie nacjonalizm!”, „Nie czerwona, nie tęczowa, lecz Hajnówka narodowa!”, „Bury, Bury, nasz bohater!”, „Wielka Polska chrześcijańska!”. Potem powinnam dowiedzieć się, kim byli „żołnierze wyklęci”, na czym polegało ich tragicznie uwikłanie i kim był „Bury” – za okupacji dzielnym żołnierzem podziemia, który walcząc po wojnie z władzą ludową, palił i mordował białoruskie wsie. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej