Swoim i – to jeszcze jak! – był, póki posłował, deputowany do Dumy Denis Woronienkow. Ale kiedy zwiał (i to z żoną, także byłą posłanką) na Ukrainę, został przeniesiony do kategorii „pozostali”. Okazuje się więc, że od dawna, jak mówią nasi sąsiedzi, „tęskni za nim prokurator”.

Wzorowy putinista i krymnaszysta

A było tak pięknie.

Woronienkow, przypisany do frakcji komunistów, niby opozycyjnej, ale tylko niby, z niekłamanym entuzjazmem oklaskiwał wszelkie posunięcia Kremla i „partii władzy”, czyli Jednej Rosji.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej