To był nierówny pojedynek. Sprowokował go Polak, próbując wbić Holendrowi szpilę. Po jego ripoście, już w defensywie prosił, by Europa pozwoliła Polsce przestrzegać własnej konstytucji i nie narzucała jej swojego zdania. A wydawało się, że do Monachium polscy politycy - prezydent Andrzej Duda, szef MSZ Witold Waszczykowski i minister obrony narodowej Antoni Macierewicz - pojechali, by lobbować za wzmacnianiem wschodniej flanki NATO. A przy okazji zaś poznać się z przedstawicielami nowej amerykańskiej administracji.


Prezydent Donald Trump jeszcze w kampanii zapowiadał zbliżenie z Rosją, NATO uznawał za przeżytek, sojusznikom groził, że amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa będą tylko wtedy, gdy będą się opłacać USA. Jak będzie naprawdę?

Sekretarz obrony James Mattis pogroził wprawdzie członkom NATO, że jeśli nie zaczną płacić na obronę więcej, to Waszyngton zmniejszy swoje zaangażowanie, ale w sprawach zasadniczych Ameryka nie cofnęła się ani o krok. Sankcje na Rosję są utrzymane, Waszyngton nie uznaje aneksji Krymu, jak na razie nie ma mowy o spotkaniu Trumpa z Putinem, które miałoby stać się nową Jałtą. Jeszcze nic złego się nie wydarzyło. Jeszcze...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej