Żeby zrozumieć świat islamu, który boryka się z poważnymi problemami, trzeba wpierw zaakceptować, że jest on pełen sprzeczności. Tymczasem wciąż przykładamy do niego orientalistyczną miarkę. Fundamentem orientalizmu jest przekonanie, że świat islamu jest monolitem lub przynajmniej ma pewne wspólne – zwykle negatywne – dominujące cechy. 

Ten typ myślenia zaprezentował w „Magazynie Świątecznym” Ibrahim Kalwas. „Świat islamu to zaklęty w religii patriarchalny tradycjonalizm w starciu z galopującą coraz szybciej sekularną nowoczesnością” – pisze w tekście „Bóg widzi, z kim leżysz w łóżku”. To starcie ma charakter obrony przed zewnętrzną agresją, bo przytłaczająca większość muzułmanów uważa, że napiera na nich zewsząd zachodni modernizm i preferuje tradycyjne „myślenie magicznie”, które pogrąża ich od setek lat w coraz większej biedzie i zacofaniu. Według Kalwasa „demokracji nigdy nie było w żadnym kraju muzułmańskim”, a „wszystkie kraje muzułmańskie to mniejsze lub większe dyktatury”.  

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej