„Studio Polska” to był program Macieja Pawlickiego. Stracił go, bo puścił w świat fałszywą informację, że Ryszard Petru jest rosyjskim szpiegiem i właśnie został zatrzymany. Niby taka dziennikarska prowokacja, by udowodnić fakt powszechnie znany, że kłamstwo rozchodzi się szybciej niż prawda.

Pawlicki był przekonany, że wraz z nim program zniknie z anteny. – Jako że jestem autorem programu, nie wyrażam zgody, by był on prowadzony przez kogoś innego, dlatego program znika z anteny – napisał po swoim wyrzuceniu z TVP na Facebooku.

Program nie zniknął. Prezes Jacek Kurski znalazł zastępstwo: Magdalenę Ogórek i Jacka Łęskiego. Ona to kandydatka lewicy na prezydenta z 2015 r., on – prawicowy dziennikarz, w gazecie „Życie” współautor tekstu „Wakacje z agentem", w którym oskarżył prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o kontakty z rosyjskim szpiegiem (i przegrał potem procesy we wszystkich instancjach sądowych włącznie z Trybunałem w Strasburgu). Teraz po raz pierwszy spotkali się w telewizji nazywanej medium narodowym i całkowicie podporządkowanej PiS, choć oboje są już w niej od pewnego czasu: pani Ogórek w słynącym z żenującego dowcipu „W tyle wizji", Łęski – w „Chodzi o pieniądze".

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej