– Prezydent i rząd są w sytuacji, która jest zdeterminowana uwarunkowaniami ekonomicznymi – mówił prezes PiS. I dodał, że działania, które zachwiałyby systemem bankowym, byłyby „strasznym ciosem we wszystkich obywateli”.

Słowa te nijak się mają do obietnic PiS. Andrzej Duda powiedział w kampanii wyborczej, że „kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu, po jakim były brane”. Szefowa jego sztabu Beata Szydło zapewniała, że biorą odpowiedzialność za te obietnice.

– Jak PiS je zrealizuje – pytała kandydata Dudę dziennikarka TVP Beata Tadla – skoro nie ma na to pieniędzy?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej