Osobnicy, którzy od lat ze wszystkich sił zwalczają Kościół w Polsce, znaleźli sobie nową ofiarę – arcybiskupa Głódzia. Tego zasłużonego pasterza dusz zaczepił na Wawelu dziennikarz i bezczelnie zapytał, czy może zrobić zdjęcie. Arcybiskup odpowiedział dobrotliwie: „Spierdalaj!”. I to wystarczyło, by rozpoczęły się niewybredne napaści.

Atakujący żyją w swoim świecie i nie zdają sobie sprawy z tego, że w życiu publicznym od dawna obowiązują zupełnie inne normy niż kiedyś. Przecież już w 2012 roku podczas debaty sejmowej posłanka Pawłowicz także doradziła przyjacielsko posłowi Baltowi: „Spierdalaj!”, więc co się dziwić, że słowo to ma dzisiaj tak uniwersalne zastosowanie.

Nowe normy wyznaczają naprawdę wybitne umysły. Niedawno na temat posłów PO i Nowoczesnej wypowiedział się z ekranu Telewizji Trwam Paweł Bortkiewicz: „Dla takich ludzi nie może być i nie ma miejsca w polityce. Ich właściwym miejscem aktywności powinny być kabarety, ale najlepiej takie, które byłyby zakładane za więziennym murem”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej