No i doczekaliśmy się wreszcie zupełnie nowego wyglądu opakowań papierosów. Dotąd drukowano na nich tylko złowróżbne ostrzeżenia, które nie odstraszały nikogo. Tym bardziej że przezorny klient mógł oddać kioskarce paczkę z napisem „Palenie wywołuje impotencję” i zażądać: "Pani da te z rakiem".

Teraz mamy przygotowane przez Komisję Europejską gustowne obrazki konających ludzi albo już całkiem od tego palenia nieżywych, mamy też takich, którym po drodze wypadły zęby lub uschły palce u nóg. Zależy, na co się trafi.

Idea jest godna podziwu, ale z niezrozumiałych przyczyn bardzo ograniczona. A przecież jest mnóstwo śmiertelnie niebezpiecznych substancji, na których – dzięki akcyzie – państwo zarabia. Dlatego na stacjach benzynowych powinny być obowiązkowo zdjęcia zniekształconych zwłok tych straceńców, którzy kupili benzynę i zginęli w wypadkach. Zapalniczki gazowe powinny być okraszone strasznymi obrazami pogorzelisk i cytatem z pieśni Gwardii Ludowej „My ze spalonych wsi”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej