We wtorek na konferencji podsumowującej rok swojej prezesury przy Woronicza 17 Jacek Kurski straszył: „Bez zwiększenia wpływów z abonamentu radiowo-telewizyjnego budżet TVP jest budżetem śmierci”.

W takim razie czeka go „śmierć”. Bo opłaty audiowizualnej na razie nie będzie (potrzebna jest notyfikacja Unii Europejskiej). Uszczelnienia systemu poboru abonamentu też nie ma się co na razie spodziewać – Sejm nie pracuje nad taką nowelizacją prawa.

Przed rokiem prezes Kurski wiele obiecywał. Mówił, że przywróci TVP „jej pozycję, jej siłę, jej znaczenie i misję”. Że jednym z „najważniejszych zadań nowej ekipy ma być stworzenie anglojęzycznego kanału Poland24, przedstawiającego sytuację w Polsce zachodnim odbiorcom”. Że „jedną z pierwszych produkcji telewizji ma być film o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, jednym z najważniejszych polskich bohaterów”. Że nie będzie politycznych czystek („Nie będę kosił kosiarką, co najwyżej wykonam kosmetyczne zmiany lancetem”). Że zajmie się pracownikami przeniesionymi przez poprzedni zarząd TVP do firmy zewnętrznej LeasingTeam...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej