Wprawdzie osiągnął wszystko, czego chciał – ma budżet, likwidację gimnazjów, swobodę przenoszenia obrad, gdzie mu się podoba, prawo wykluczania posłów wedle widzimisię, pełną dyscyplinę we własnych szeregach, podzieloną opozycję i ugruntowane poczucie bezsilności opozycyjnych wyborców – ale stworzył nowe stany świadomości, które są ziarnami jego klęski.

Przez rok wspierani przez KOD opozycyjni posłowie dzielnie toczyli parlamentarne zmagania w obronie ustrojowego ładu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej