Bartosz T. Wieliński rozmawia z prof. Geertem Corstensem

BARTOSZ T. WIELIŃSKI: „Grupa kolesi” – tak potrafią powiedzieć polscy politycy o sędziach, czyli trzeciej władzy.

GEERT CORSTENS: W Holandii takie coś zdarzyło się tylko raz, podczas procesu Gerta Wildersa, szefa skrajnie prawicowej Partii Wolności, oskarżonego o podżeganie do dyskryminacji holenderskich Marokańczyków. Kilka tygodni temu znieważył sędziów, wygłaszając ostatnie słowo, a po ogłoszeniu wyroku – a został uznany za winnego – na Twitterze nazwał ich „fałszywymi sędziami”. Coś poniżej wszelkiej krytyki. Ale w Holandii nie ma paragrafu za obrazę sądu, można tylko potępić takie zachowanie.

W Polsce wymiar sprawiedliwości jest nieustannie atakowany: nie tylko przez polityków PiS, także przez posłuszne rządowi media.

– Gdy stanąłem na czele sądu najwyższego, bywało, że niektórzy politycy wygłaszali nieprzemyślane komentarze na temat wyroków sądów. Na jednej z pierwszych konferencji prasowych oświadczyłem, że tak nie wolno. Zaleciłem im, by zanim coś powiedzą, wczytywali się w treść wyroków. Chyba zadziałało, bo dziś politycy szanują decyzje sądów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej